Nowy użytkownik    Logowanie 
» Naprawa silnika krokowego
autor: Mav Zobacz profil Kontakt  Modyfikacja artykułu: 2007-12-20 08:01:58, odsłon: 53707


Naprawa silniczka krokowego.

Niestety nie posiadam zdjęć z naprawy.

Sprawa wygląda następująco:
Wolne obroty biegu jałowego nam pływają lub są za niskie/wysokie. Czasem może sobie bryczka zgasnąć. Jedną z rzeczy za to odpowiedzialnych może być tzw.
krokowiec, czyli silniczek krokowy otwierający i zamykający przepustnicę. Można go łatwo zlokalizować.

Kliknij żeby powiększyć
Tak wygląda silnik krokowy



Patrząc na filtr powietrza skierujmy wzrok pod filtr pomiędzy głowicę a komorę wtryskową. Zauważymy czarne urządzenie zamocowane na trzech śrubach tzw. torksach lub też gwiazdkach. Owo urządzenie ma z jednej strony sprężynkę i gumową osłonę na trzpieniu. Dochodzi do niego wtyczka 4-ro przewodowa.

Kliknij żeby powiększyć
Schemat poglądowy pseudo-elektryczny


Najlepiej sprawdzimy działanie silniczka miernikiem ustawionym na pomiar ciągłości przewodu (brzęczyk, piszczyk - różnie zwany). Po odpięciu wtyczki mamy 4
piny - dwa są od zasilania silniczka a dwa to styki krańcówki. Interesują nas styki. Przykładamy końcówki miernika do jednej pary pinów i naciskamy na
trzpień silniczka (ten ze sprężyną). Niewiele on się poruszy, jakieś 0,5mm.Chodzi tylko o zamknięcie styków krańcówki. Jeśli mierzymy dobrą parę styków i
mamy dobry styk krańcówki, to miernik powinien zapiszczeć lub pokazać wartość zbliżoną do `0`. Jeśli nie, to sprawdzamy drugą parę styków, bo być może
mierzymy uzwojenie silniczka. Jeśli dalej oporność jest dużo większa od `0` (może to być np. 312 omów), to mamy problem.

W takim razie mamy problem ze stykiem krańcówki w naszym silniczku. Rzeczona krańcówka mówi komputerowi, że silniczek dotyka przepustnicy i że pedał gazu
jest niewciśnięty. Co się dzieje, gdy komputer nie wie tego? Ano może próbować sterować tym silniczkiem otwierając i zamykając przepustnicę, a my się wtedy
wkurzamy, bo nam obroty falują :-) . No to w dłoń bierzemy klucz torx rozmiar 25, ale najlepszy łamany i to z krótkim ramieniem i odkręcamy trzy śrubki. Mamy
cały element w dłoni. Świetnie, to było to łatwe ;-)
Silnik, zębatki i krańcówka zamknięte są w obudowie i musimy się tam jakoś dostać. Na około obudowy są zatrzaski. Niestety musimy liczyć się z tym, że kilka
z tych zatrzasków polegnie podczas prób otwarcia. Podważamy je lekko próbując jednocześnie wysuwać dolną część. Musimy być cierpliwi.
Jak już uda się rozebrać, to będziemy mieli dwie części - jedna to część z silniczkiem i zębatkami, a druga ze złączem elektrycznym i trzpieniem. Przyjrzyjmy
się najpierw tej właśnie części. Na trzpieniu widoczne są dwie blaszki. Na 99% są one przyczerniałe. Czyścimy je z brudu a następnie traktujemy je drobnym
papierem ściernym. Ja używałem papieru o numerze 1000. Warto rzucić okiem na dwa styki sterczące do góry z pobielonej miedzi - jest to zasilanie silniczka.
Powinny być czyste od jakiegokolwiek brudu. Po wyczyszczeniu bierzemy się za drugą część.
W tej części interesuje nas środek koła zębatego. Są tam dwie cienkie długie blaszki. Należy je również przeczyścić. Jej zagięte końcówki ślizgają się po
trzpieniu, który przed chwilą czyściliśmy. Ja je czyściłem długim paskiem papieru nawiniętym na wykałaczkę. Po czyszczeniu możemy spróbować sprawdzić
miernikiem skuteczność czyszczenia. W tym celu dociskamy znów koniec trzpienia (ten ze sprężynką) i dotykamy miernikiem do tych dwóch blaszek. Jeśli jest
wyczyszczone, powinno wskazywać ok. `0` oma. Jeśli tak nie jest, to możemy próbować dalej czyścić. Jeśli wszystko jest ok, to zostało nam nasmarowanie
zębatek. No i możemy przystąpić do składania.
Problem może być przy wkładaniu uszczelki, ale wystarczy jednocześnie dociskać uszczelkę w miejscu, gdzie odchodzi i nasuwać obudowę na nią.
Po złożeniu wszystkiego do kupy możemy sprawdzić miernikiem, czy nasza krańcówka pracuje normalnie - czyli znów miernik w dłoń i sprawdzamy piny w złączu jak
na początku. Powinno pokazać na jednej parze styków ok `0` om.
Silniczek przykręcamy na miejsce. Można jeszcze zrobić reset kompa: odpinamy klemę na jakieś 20-30 minut, podpinamy, odpalamy autko i dajemy mu popracować na
biegu jałowym do dwóch załączeń się wentylatora na chłodnicy. Nie dodawać gazu!




Wykorzystane zdjęcie pochodzi z manuala kol. Skróta.
Rysunek poglądowy jest mojego autorstwa (nie śmiać się! ;-) )


  Na skróty - mapa serwisuKlubowiczów: 3317 
Wszystkie prawa zastrzeżone (c) 2004-2012 Uno Klub Polska.
Zabrania się kopiowania materiałów z tej strony bez pisemnej zgody Redakcji fiatuno.pl.
Design i wykonanie - Messer