Nowy użytkownik    Logowanie 
» BESTIA
autor: Viper2000hp Zobacz profil Kontakt  Modyfikacja artykułu: 2014-01-02 12:18:03, odsłon: 7100


Dobry!

Po półtora roku w klubie pasowałoby zrobić tą stronę nareszcie co właśnie uczyniłem :) Na wstępie zaznaczam-tekst jest baaaaardzo długi wiec dla mniej zainteresowanych pozostawiam do obejrzenia zdjęcia i przeczytanie następnego akapitu :)

Nazywam się Konrad Wiśniewski (na forum latam jako Viper 2000hp), mieszkam w Kampinosie tym od takiej większej puszczy na Mazowszu, gdzie razem z Żonką moją reanimujemy Bestię-nasze Uno 75 i.e. w gazowni (dla jeszcze niewtajemniczonych-silnik 1.5 na monowtrysku , 75KM-najmocniejszy po Turbo :) ).

Moja przygoda (czyt. większą część czasu katorga…) z tym samochodem zaczęła się 2 lata temu, a dokładnie 2.10.2006r. kiedy to na parkingu pod bodajże IKEA (IKEĄ???? -nie wiem jak się to odmienia) w Kutnie stałem się Jego posiadaczem (znaczy w dowodzie jest mój ojciec, ale to z wiadomych względów -OC tańsze :) ). Pierwsze wrażenia w czasie powrotu do domu - Vectra B 1.6 16v nie może mnie dojść = udany zakup :)
„Udany zakup” - głupi ja… - jeszcze wtedy nie wiedziałem co mnie czeka, ale po kolei...

Kliknij żeby powiększyć
Zdjęcie nie zaraz po kupnie, ale tak wyglądał na początku:)


Jako, że nabyłem go w nocy rano obejrzałem go sobie dokładniej i wtedy jeszcze nie wiedziałem, że klapka schowka, długa konsola środkowa i konsola pod lewarkiem zmiany biegów czy szyberdach są czymś cennym w Uno :) Ogólnie trochę rdzy (wtedy tylko trochę, a teraz??? :( ), ale silnik wszystko rekompensuje :D -kompletnie zmienił moje zdanie na temat tego, że Uniakiem nie poszaleję :D Do zrobienia było parę pierdół jak wahacz lewy do wymiany czy brak ręcznego ale myślę sobie- „Wszystko się powoli zrobi-za półtora kafla nie ma co się rewelacji spodziewać :)”.

No i tak cieszyłem się tym, że za 20 zł robię 100km i do setki zbieram się w 13s na gazie (wtedy nie wiedziałem, że może jeszcze szybciej na seryjnym silniku…), jeździłem sobie do szkoły na WAT (mimo, że uczelnia wojskowa i techniczna to ja jestem na studiach cywilnych, na Zaradzaniu i Marketingu…) do początku lutego 2007r.

Wtedy zaczęła się gehenna trwająca półtora roku. Pewnego dni wsiadam pod pracą do Bestii i ….. nie mogę go odpalić!!!!!! „Nosz w d…ę, co jest????”. Trudno - zaholowali mnie pod dom i dawaj szukać przyczyny… 3 mechaników i elektryk-tylu ludzi było potrzebnych, żeby wymyśleć, że to pompka paliwa poszła. Przyokazyjnie wymieniłem dobrą cewkę na nową, też dobrą i wydałem na ich porady w sumie ponad 1000zł….. a wystarczyło kupić na alledrogo.pl pompę za 50zł… Taki oto fart trzymał się już mnie cały czas posiadania Bestii :/

Po wymianie pompki okazało się, że Bestia już nie jeździ tak jak wcześniej-dostał jakiegoś dziwnego, przedwczesnego odcięcia zapłonu, siły nie miał takiej jak kiedyś i w ogóle coś było nie tak-na poszukiwania przyczyny tego poszło kolejne parę kafli, rok czasu ale dzięki temu trafiłem do UKP :) (nie ma tego złego :D ). Szukając po necie czegokolwiek co mogłoby mi pomóc ustalić źródło problemów trafiłem na Fiatuno.pl, zarejestrowałem się tu i od razu także na forum autokącikowe, rozpoczynając moją „karierę” w klubie wątkiem „Tuning Uno 1.5”-padło tam wiele pomysłów, z których żadnego nie zrealizowałem jak do tej pory, bo…cały czas naprawiałem Bestię ładując w niego całą kasę jaką miałem:(

W między czasie zdążyłem wymienić masę rzeczy, których już nie pamiętam…Wahacze, przegub, końcówki drążków, pospawać podłogę, żebym nie wypadł, nabyłem nowe wygłuszenie podłogi, bo stare zgniło, jakieś tam żarówki, naprawa kloszy i lamp, żeby już na drewniane kołki nie były osadzone, kopułkę, palec, kable, świece, filtry, uszczelki np. pod dekiel zaworów, parę czujników, sondę lambda, połatałem szyberdach, bo już nam na głowy ciekło, zabezpieczyłem i połatałem spody furtek, poprawiłem działanie drzwi, szyb, pasów, zamków, zmieniłem antenę, regulator napięcia, zrobiłem ciepłem powietrze ze środkowych kratek i takie moje zaślepki, za konsolę środkową, żeby nie było widać walających się tam kabli, wyczyściłem bak z rdzy, parę razy ustawiałem gaz, ręcznie wyczyściłem silnik cały (razem z Żonką) i mnóstwo jeszcze innych rzeczy, a wszystko praktycznie sam dzięki pomocy Klubowiczów na forum i manuali z Fiatuno.pl :) Jak pomyśle ile bym wydał jeszcze na robociznę, gdyby ktoś to za mnie robił to słabo się robi tak więc przynależność do klubu może mieć podłoże nawet OSZCZĘDNOŚCIOWE, bo jak sam nie zrobisz, bo nie umiesz to znajdzie się jakiś klubowicz, który Ci bezinteresownie pomoże :)

Kliknij żeby powiększyć
Tak powinien wyglądać silnik w moim samochodzie:D
Kliknij żeby powiększyć
Ciekawe rzeczy można znaleźć w prawie 20-letnim Uno pod dywanikiem:)



Po drodze zepsuło mi się tylne, pozycyjne, prawe światło ,które paliło mi wszystkie inne i którego przez półtora roku nie mogłem naprawić, a w wakacje miałem okazję kupić Uno Turbo na swap na grosze na spółkę z Przemasem, ale jak pojechaliśmy On, Zibi (mój guru od Turbo :D ), Zuzka i ja po nie, to okazało się, że to trup niewart zachodu…:/

Załamka mnie trochę już brała, bo październik już był, a Ten jak się psuł tak się psuł, ciągle coś, a odcięcia za nic zlikwidować nie mogłem. Zacząłem sobie narzekać na Bestię, a Ten postanowił mnie oduczyć tego-w czasie jazdy na zaliczenie na studiach urwał tłumik (rozpiął się tam, gdzie ta obejma ma niby go spinać…)-dziękuję bardzo, mało przedmiotu nie zawaliłem przez niego-przestałem wtedy narzekać :D

Później był miesiąc spokoju i znowu mój błąd- pochwaliłem go, że się tym razem nie psuje…
Wracając ze szkoły zaczął nagle dymić na czarno, szarpać i nie miał za nic siły jechać- V-max 60km/h po 5 kilometrach rozpędzania i najlepsze-spalanie J. Ja po prostu nie wierzyłem, że ten jeden, mały wtryskiwacz może tyle paliwa przelać przez siebie-na przejechanie niecałych 30km nie starczyło mi koło 15l Shell V-Power Racing :o ……………….. No coments -spalanie wyszło po przeliczeniu 46l/100km!!!!!!! Nikt w klubie nie miał na to pomysłu, żaden z kilku mechaników i elektryków nie wiedział o co chodzi…Bestia przestał miesiąc na podwórku… i pewnie jeszcze długo by postał, gdyby ojcu samochód nie wysiadł na Amen i nie musiał skorzystać z mojego-wtedy wyszło na jaw iż powodem spalania a’la czołg był……brak płynu w chłodnicy……………………..Żaden z geniuszy mechaników, którzy Go oglądali na to nie wpadł………………. I znowu parę stów w błoto K
Ale za to miałem chyba największe spalanie na seryjnym silniku w klubie i to nie chwiloweJ (jak ktoś miał większe to niech przebija J ). Następnie znowu kilka nowych części: akumulator, klemy, płyn hamulcowy, naprawa lusterka wstecznego, które się zbiło i coś tam jeszcze było….
W zimie jak to w zimie-walka z zamarzającymi zamkami(tak to jest jak się nie używa wazeliny J ), wlewem paliwa, czasem padającym aku (efekt prób odpalenia wozu bez benzyny w baku i rozpierniczającego się rozrusznika-zaraz zakupiony następny ) i tak dotrwaliśmy do wczesnej wiosny. Tutaj 15 godzin z papierem 2000 plus pastą polerską ,żeby ładnie wyglądał-efekt poniżej.

Kliknij żeby powiększyć
Jakość kiepska, ale było lepiej:)
Kliknij żeby powiększyć
Tył jak widać.
Kliknij żeby powiększyć
Drugi bok.


Pojawił się także ból z niepaleniem na jeden cylinder-poszły się rąbać palec, kopułka, kable i świece więc się wkurzyłem i za radą Zibiego zakupiłem najlepsze co było-świece i kable NGK (same kable prawie stówę kosztowały ale wart było -zarąbiste są J ),reszta oryginalne MM, plus do tego oryginalny moduł nowy jeszcze i było już w miarę OK., jeno odcięcie jak było tak jest i olej zaczyna mi brać tak litr na mniej niż tysiąc kilometrów….Nieciekawie ale jeździ J. W lutym pada mi znowu sonda-nabywam kolejną i zaczynam szukać jakiegoś palnika, żeby pozbyć się starej, ale nie zdążyłem tego zrobić, bo…..
… tutaj nowy motyw się pojawia-na początku marca wypatrzyłem na alledrogo Uniaka 1.5 walniętego w tyłek, po remoncie silnik i w wersji SX za znośne pieniądze, do tego w miarę blisko mnie i tak na urodziny kupiłem sobie drugie UnoJ (na podwórku było to już trzecie, gdyż w międzyczasie ojciec sprzedał Vectrę, bo sypała się na potęgę i zapodał sobie Włocha z ‘93r. Złomka-1.0 fajer na gaźniku +LPG -całkiem spoko wozik ).

Kliknij żeby powiększyć
Tył Czarnego
Kliknij żeby powiększyć
Czarny z przodu


Większość części rozeszła się po klubowiczach, za co im bardzo dziękuję, bo inaczej po prostu z kasa bym się nie wyrobił… Sobie zostawiłem to co nie nadawało się na sprzedaż, bo nie działało lub było zniszczone(ni wyjściowe jak dla kumpli z klubu), wszystkie podzespoły mechaniczne, elektryczne i elektroniczne oraz trochę innych gratów na wszelki wypadek, bo z Bestią nic nigdy nie wiadomo(teraz mam w pokoju składzik części, z których mógłbym sobie prawie drugi wóz złożyć J). A co najważniejsze-Bestia dostał nową skrzynię i silnik 1.5 po regeneracji głowicy, wymianie pierścieni, tłoków, panewek, rozrządu- ogólnej kapitalce -miał jeszcze długo służyć ale dostał strzał od śmieciarki w dupkę i kariera Czarnego się skończyła K. Zdjęć z przeszczepu nie mam, ale jak dla mnie-człowieka, który dopiero uczy się mechaniki było to nie lada wyzwanie. Tydzień mi się zeszło, wszystko pod chmurką robione samemu (Zuzka pomogła mi skrzynię starą z Bestii wyciągnąć i wspierała mnie duchowo cały czas J ,a ojciec pomógł mi silnik od góry włożyć, bo go sam targnąć nie mogłem…), bez kanału, najazdu, bloczka żadnego-partyzantka totalna, ale udało się J.
BESTIA ŻYJE!!!!!!!!!! J
Na początku trochę się jeszcze przestraszyłem, że kasa w błoto poleciała, bo po odpaleniu nie wkręcał się na obroty i jakoś tak dziwnie chodził, ale okazało się, że po prostu źle kable podpiąłem J.
Przy okazji -wszystkie nowe płyny zalane, wszystkie filtry wymienione, nowe klocki Ferrodo, przełożone ze starego silnika wszystkie najnowsze, najświeższe i najlepsze podzespoły-z dwóch skleciłem jeden ale za to jaki J. Sprawny J. Prawie…parę rzeczy jeszcze mnie denerwowało ale ogólnie już można było jeździć tylko, że spalanie było dość kosmiczne-w trasie 11litrów gazu- yyyyy… sporo ale nie przeszkodziło nam to w przyjechaniu chociaż na jeden dzień na OZU w Wałpuszu J ( trza się pokazać wreszcie-niech Bestia nie będzie tylko mitem z forum, niech inni zobaczą, że ten skur…..czybyk istnieje i ma się coraz lepiej J ). Na OZU poznałem wielu naprawdę zajefajnych ludzi mimo, że byliśmy tylko parę godzin oraz zobaczyłem na własne oczy, że mocny samochód to naprawdę niewielka część sukcesu, a liczą się umiejętności (czyt. Niemoc łoi Bestię: Glaca -rispekt… jechać w grupie wozów o mocy 2 razy większej od własnego, nie odstępować ich nawet o krok, a raczej robić ich jak się chce i podróżować z prędkościami, których ten samochód nie powinien na oczy widzieć …. :O NO COMENTS –to trzeba zobaczyć). Mogłem się także pochwalić moim jeszcze jednym urodzinowym prezentem –biało-czerwone klosze tylnych lamp do MK I-że tak powiem unikat raczej (z tego co wiem to jeszcze Binio tylko takie ma), a prezentują się IMHO naprawdę ślicznie J.
W czasie powrotu do domu rozszczelnił się i znowu urwał tłumik, ale, że wziąłem ze sobą cały bagażnik części zamiennych i kluczy to udało się to jakoś sklecić i wrócić ( zapowiedź kolejnego Sajgonu -tym razem pt. układ wydechowy….). Później była zabawa z rozrusznikiem (padł najpierw Bestii stary, kupiona do Bestii używka, później rozrusznik z Czarnego więc się wkurzyłem i nabyłem rozrusznik po regeneracji na gwarancji i na razie odpukać ten problem mam z głowy J.
W czasie powrotu, z któregoś egzaminu maturalnego Zuzki tłumik urywa się po raz kolejny, orząc asfalt i wyginając tę część przed tłumikiem środkowym w coś na kształt litery „Z” =wracamy a’la WRC do domu i z tłumika z Czarnego dospawujemy u Wujka ten element (błąd, że wujek był po 0,5l na głowę i tak mi tą rurę doszlifował, że tłumik zrobił się o jakieś 4-5cm za krótki =wszystko ściągnięte śrubami na maksa, nadal pozostaje szczelina). Tłumik jest za sztywny i po jakiś 2 tygodniach urywa się mocowanie przy dwururce………………….to już nawet WRC nie było J . W takim stanie jedziemy na ślub do Zibiego J i jeździmy tak przez miesiąc, bo…… nie mam już kasy na naprawę tego K.
Przypływ gotówki pozwala na zakupienie kompletnego tłumika, pospawanie mocowań, złączenie go tym razem na dwie obejmy i cieszenie się możliwością słuchania radia, konwersacji wewnątrz Bestii oraz przekraczania 2000 obrotów J.
W międzyczasie spalił mi się komputer od gazu, zakupiłem następny razem z wiązka oraz nowy parownik-tu też nie lepiej -nowy parownik pali nowy komputer i po zawodach-lutownica w dłoń i reanimujemy mój najnowszy zakup….5 razy reanimujemy, bo parownik 5 razy go spalił, na szczęście metoda prób i błędów udaje mi się znaleźć konfigurację pozwalającą na jazdę i dostrojenie instalacji na gazie ( czyli-wiązka nowa +nowy komputer +stary parownik +bezpiecznik 20-stka zamiast standardowej 3-ki lub 10-tki….. jeszcze się nie spaliłem ale muszę to rozkminić J ). Szkoda tylko kolejnej kasy wyrzuconej w błoto na parownik, który popsuł mi nowy sprzęt. Trudno-taki los…..
Oprócz tego założyłem dzięki Rafiemu1979 centralny zamek (ten z Czarnego głupiał i nie wszystkie siłowniki działały, a od Rafiego dostałem za free siłowniki na podmianę i naprawę)-działa trochę dziwnie, bo coś popierniczyłem i zamyka się po 30 sekundach bez względu na to czy kluczyki są w stacyjce czy nie-trzeba uważać, żeby ich w środku nie zostawić J, a także żeby zamknąć Bestię najpierw go…otwieram J a po tych 30 sekundach sam się zamyka J. Mi to nie przeszkadza, ale z boku dziwnie wygląda J. Przy okazji przestał działać zwykły zamek-nie da rady otworzyć drzwi od zewnątrz - od teraz ja decyduje, kto usiądzie na fotelu pilota. Doszły też fotele z Czarnego (chyba welurowe…) - stan był taki, że na sprzedaż raczej się nie nadawały, ale i tak były lepsze od moich seryjnych (chociaż to, że fotel kierowcy jest złamany na wysokości prawego barku jest lekko wkurzające i niewygodne, ale nie mam kiedy tego zrobić), obudowy plastikowe wszystkich słupków, z regulacją wysokości pasów, uzupełniłem stan korbek do szyb J, tylna popielniczka w lepszym stanie, głośniki Pionka sobie też zapodałem ( 10-tki na przód, ale zawsze lepsze to niż nic J ) i od razu milej się zrobiło we wnętrzu.
Pogrzebałem tez jeszcze przy hamulcach, założyłem nowe opony z Czarnego (nie śmigane, bo nie zdążył) ustawiłem zbieżność.
Tutaj kolejny przełom następuje – wszystko zrobione, skończyłem właśnie zabawę z tłumikiem i gazem, jadę na WAT po wpis do indeksu , mam samochód sprawny od 15 minut, śmieję się, że tylko chłodnice mam pod maską z Bestii…
Pewien dzieciak postanawia się nie rozejrzeć wyjeżdżając skuterem z polnej drogi i wypada mi pod samą maskę-brak szans na reakcję, zderzenie, jemu nic nie jest, Zuzce i mi też nie, skuter szlif tylko zaliczył, ale Bestia nie ma przodu, a ja mam teraz jazdy po komendach i sądach dzięki niemu……………..
Powrót do domu, ocena strat-zapłaczę się-moje śliczne MK I………………. L L L
Oceńcie sami-głupi skuter….
Nie mam czasu ani ochoty na rzeczoznawców-Bestia ma za 3 dni Nas do roboty na Mazury zawieźć, zresztą nie chce robić matce dzieciaka więcej kłopotów…
Szybka analiza co robić??? Na złom i coś innego kupić? Na części? W kawałku? Naprawiać? Ale za co?
Nie mam kasy na następny wóz, zresztą chce Bestie…. Części do MK I szybko nie dostanę więc zapada decyzja –odbudujemy go z przodem MK II z Czarnego…Szkoda, bo to już nie to samo K.
Kupuje przedni pas, kierunki przednie i grill ( w sumie wydaje grosze, bo resztę części mam), szybkie zapytanie o pomoc na Forum i równie szybka odpowiedź- Sapphire podrzuca mi lusterko wsteczne(moje zbytnio ucierpiało)-WIELKIE DZIĘKI mu za to, bo tego głownie używam, Przemas jeszcze tego samego dnia (a raczej późnym wieczorem-że też mu się chciało J SZACUNEK WIELKI) przywozi mi Swój zderzak i następnego dnia zaczynamy odbudowę. Z kumplem wstawiliśmy szybę z Czarnego, a dalej to już rzeźba w moim wykonaniu. Błotniki, maskę, podszybie, lampy i chłodnicę wsadziłem też z Czarnego.
Blacharzem nie jestem, więc rewelacji nie ma ale jakoś poskładałem Go do kupy.
Teraz wygląda tak:

Kliknij żeby powiększyć
Dwukolorowo...
Kliknij żeby powiększyć
Czasem trzeba sie z Nim pokazać...


Szkoda mi niesamowicie, bo chciałem odrestaurować Bestię jako praktycznie klasyczne MK I, żeby kiedyś tam moc się pochwalić jednym z niewielu MK I w klubie, ale nie dane mi to będzie L . Teraz mam mutanta-ni to jedynka, nie dwójka….Chyba, że się zaprę i rozbiorę go jeszcze raz, z nowym pasem przednim i wszystkimi gratami z MK I, ale musiałbym w lotka wygrać i Zuzkę przekonać do tego, a tu już ból się pojawia, bo Jej obecna wersja bardziej się podoba J .
Chłodnicę też musiałem wymienić więc z Bestii mam teraz parownik tylko…
Trochę krzywo powychodziło, szpary się porobiły na pół metra ale jeździ-nie dałem mu umrzeć J .
Przez te krzywości lampy świeciły mi po koronach drzew ale regulacji już nie wystarczyło, żeby to poprawić…. Mogę śpiące ptaki podziwiać, ale drogi już nie bardzo…trudno…
Co więcej-zbiornik na płyn do spryskiwaczy miałem w podszybiu, a teraz mam tą plastikową atrapę nad nim i żeby dolać go muszę pół samochodu rozbierać K . No nic -trza do pracy jechać.
Tu zaskoczenie-całe wakacje bez awarii. Wracamy do domu i zaczynamy serwis Bestii. Zajazd na stacje diagnostyczną i : lewy wahacz padnięty (pewnie po wypadku …K ), brak tylnych amorów, szutrowe odcinki mazurskie wykończyły tylne hamulce, nie mam ręcznego… Czyli do roboty. Wymiana filtrów, oleju, płynu chłodniczego, bębnów, okładzin, sprężynek, przewodów hamulcowych, linek ręcznego, renowacja rozpieraków , płynu hamulcowego (wszystko nowe),nowe amory olejowe KYB + nowe poduszki, nowy wahacz, uszczelniacz półosi, olej do skrzyni, nowa kamizelka odblaskowa, lewarek „żaba”, gaśnica , trójkąt, apteczka z zajebiaszczym wyposażeniem ( w zestawie dostałem pudełko z 3 plastrami…. Ale, że mam Mamę pielęgniarkę to szybko ja uzupełniłem we wszystko co potrzeba-nawet ten koc termiczny mam J ), nowe klemy, żarówki H4, naprawiłem kierownicę z Czarnego i dostosowałem ją do mocowań w MK I (za gruba była to ją szlifierką dociąłem J ) więc wymieniłem ją także i jedziemy jeszcze raz sprawdzić wszystko.
Na stacji wychodzi na jaw, że amory mimo, że nowe nie trzymają, światła świecą w kosmos i ręczny jest ociupinkę za słabo naciągnięty (dziwne, bo 180 stopni zaliczam na nim bez bólu i trzyma równo na oba koła…), nie pali mi się też ta żarówka od pozycji (od półtora roku notabene)-reszta gra.
Powrót do domu -sprawdzenie amorów-diagnoza- poduszki do wymiany-luz miały i się wyrobiły, więc, żeby luz ograniczyć ze starych wahaczy ucinam gumowe pierścienie z silentblock’ów (nie wiem czy dobrze to nazywam…) i używam ich jako podkładek, naciągam jeszcze trochę ręczny i sprawdzam ponownie-amory trzymają zajebiaszczo, tak samo jak ręczny J.
Skoro z tym mam spokój to czas załatwić przeciekający szyber dach-nie miałem już do niego siły więc telefon na szrot -„Jest Uno? A sam dach można???”- wycięliśmy sam dach-od anteny aż za środkowy słupek i wspawaliśmy go zamiast szyby, ale tak jak został wycięty ten kawałek, żeby dach się nie pogiął zbytnio. Parę kilo szpachli i już woda się nie leje do środka J . Na razie mało estetycznie to wygląda ale później to poprawimy J .

Kliknij żeby powiększyć
Początek walki z dachem.
Kliknij żeby powiększyć
Tona szpachli...


Przy okazji pomimo zabezpieczenia foteli iskry zjarały tapicerkę trochę na nich-wyglądają teraz mocno średnio. Pozostał problem podsufitki-została dziura po szybrze ale od czego ma się Żonkę-wizja artystyczna i do dzieła J . Tydzień pracy i efekt oto taki:

Kliknij żeby powiększyć
Ręczna robota-haft krzyżykowy:)


Uszczelka od szybru posłużyła za obramówkę, kawałek podsufitki od wyciętego dachu za stelaż, lampka z niego zatkała dziurę po korbce i można powiedzieć, że UKP czuwa nad nami cały czas J .
Zamontowałem też w końcu siłownik maski -standardowo gięcie, cięcie itp., żeby wszystko grało ale teraz już nie muszę bawić się z prętami.

Kliknij żeby powiększyć
Siłownik w akcji.


W międzyczasie padła mi pewnego wieczoru pompka paliwa (po 30 kkm...) i Bestia nocował pod domem Zuzki:) o 4 rano przytachałem się z pompką od Czarnego i po godzinie zabawy po omacku Bestia żyje-doświadczenie robi swoje-parę razy kluczyk przekręcony i już wiadomo dlaczego nie odpala-elektryk nie zarobił na mnie tym razem:P
Parę dni jazdy po zmroku i dochodzę do wniosku, że z tymi światłami to jakaś paranoja –nie będę ludziom po oczach świecił-wykręcam lampy i doginam młotkiem ich mocowania-metodą prób i błędów po 4 dniach walki z tym udało mi się osiągnąć sukces –widzę na drodze daleko (również pobocza) i nie świecę po lusterkach innym J.
Zaparłem się też z pozycją i po 2 dniach roboty, przeczyszczeniu wszystkich mas, obejrzeniu wszystkich kabli itd. znalazłem przyczynę-izolację przewodu zdrapaną na przestrzeni 1mm przy samej kostce, która masowała do nadwozia albo ścieżek w lampie. 3 ruchy izolacja i problemu nie ma J .
Po półtora roku udało mi się to naprawić i nie wydałem 200zł na elektryka J .
Żonka wykleiła mi jeszcze wnętrze tylnych lamp folią, żeby lepiej świeciły, poprawiłem wszystkie styki, masy, pozakładałem nowe żarówki o odpowiednich mocach i teraz do świateł tez już nie mam zastrzeżeń J . W tym samym czasie dolałem tego płynu do spryskiwaczy (oczywiście pół samochodu rozebrane i strata czasu na to kompletna-muszę wymyślić prostszy sposób…) dopompowałem koła i mam już samochód przygotowany do normalnej eksploatacji J . Naprawiłem też w końcu te drzwi-okazało się po kilkukrotnej analizie, że przyczyną niemożności otwierania ich od zewnątrz jest za krotki skok siłownika od centralnego-nie dawał rady wypchnąć jednego bolca odpowiednio wysoko-nowe dziury do mocowania 0,5 cm wyżej załatwiły sprawę J.
Gdzieś mi ucieka jeszcze powolutku płyn chłodniczy, ale znajdę niedługo przyczynę i zlikwiduje ją (pewnie nowa chłodnica się przyda-trudno :) ).

Podsumowując mój krótki monolog (jeśli ktoś dotrwał do tego to dobry jest J )wartość napraw przekroczyła 5 krotnie jak do tej pory wartość zakupu Bestii, a jego obecną wartość już ponad 10 krotnie. Ilość awarii była rekordowa, zatrważająca i załamująca (co Cię nie zabije to Cię wzmocni ale….ile można???), psychika mi już padała przy nim ( o portfelu nie wspominam…), ale miłość jest silniejsza-nie dałem mu umrzeć i nie dam, bo naprawdę kocham ten wóz-jest pierwszy i ma u mnie dożywocie J . Na razie doprowadziłem go do mechaniczno – elektryczno - elektronicznego wzorowego stanu, a na wszelki wypadek mam jeszcze tonę części J .
Teraz jeszcze tylko blacharka (podłoga, dach, błotniki wszystkie , drzwi wszystkie, wlew paliwa, tylna klapa, zderzaki, progi, progi wewnętrzne itd…) i…. wszystko od nowa, bo trzeba zacząć coś więcej przy nim majstrować - dobry tuning nie jest zły , a te 11,5s do setki szałowe nie jest J .

Sorki, że tyle tego było, ale opisać 2 lata z Bestia nie jest łatwo, a na pewno nie można tego zrobić krótko (niektórzy pewnie stwierdzą, że da się jednym z tych słów : „trup”, „rzęch” „złom” itd.).
Bez UKP ten samochód dosłownie już by nie istniał ( mój fanatyzm do Bestii chyba tutaj się załączył i nasilił), więc DZIĘKI WIELKIE WSZYSTKIM J

P.S. Jak przestane wydawać na części to może na OZU wreszcie uzbieram i dam się poznać z ciekawszej strony niż „A co mogło popsuć się tym razem???” J
POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH (szczególnie dla tych, którzy doszli do tego momentu J )

A teraz ciąg dalszy epopei :)
Ostatnio zrobione:
wymiana filtrów,oleju, naprawione ogrzewanie tylnej szyby, zakupiony prostownik i naładowany akumulator,zakupiony nowy regulator napięcia, zmienione ramki rejestracji na klubowe:D

C.D.N.:D



PO dłuuuuuuuuuuuuugiej przerwie trzeba zaktualizować dane o Bestii...
Ponieważ w szybkim tempie doszedł On do takiego stanu:

Kliknij żeby powiększyć
Standard w Uno...


... więc stwierdziłem, że dalsza walka o Niego bez znaczących funduszy nie ma sensu...
"Niech zatem odejdzie stylowo" i zrealizowałem swoją wizję posiadania radiowozu. Co prawda delikatnie zmierzało to do stylu Rust, ale to przecież naturalne środowisko Uniaków.
Zaczęło się tak:

Kliknij żeby powiększyć
Zdzieramy lakier:)
Kliknij żeby powiększyć
Symetrycznie:)
Kliknij żeby powiększyć
Kończymy walke z dachem-więcej nie zdziałam...


Później zaczął rdzewieć:)

Kliknij żeby powiększyć
Brązowiejemy:)
Kliknij żeby powiększyć
Z tyłu nieco wolniej zmieniamy kolor:)
Kliknij żeby powiększyć
Koła muszą być bardziej `gangsta `:)


A oto finał moich zmagać:)

Kliknij żeby powiększyć
Mam radiowóz:)
Kliknij żeby powiększyć
Hamerykański:)
Kliknij żeby powiększyć
Moim zdaniem jest ładnie:) Chyba tylko moim:)
Kliknij żeby powiększyć
A tył dalej powolutku `leci`...


Tak pojechaliśmy na kolejne OZU do Giewartowa - na jeden dzień, ale zawsze.
Dalej woziłem się Bestią coraz szczęśliwszy, bo styl wnętrza także się zmienił:

Kliknij żeby powiększyć
Fotele z Mazdy i boczki z SX`a
Kliknij żeby powiększyć
Kierownica Nardi na pierwszym planie oraz zegary z UT w tle:)


Hurtem poleciały zegary z Uno Turbo, kierownica Nardi-Personal z nąba do MKI, boczki z SX`a MKII pod kolor foteli i kanapy oraz elektryczne szyby z MKII( z którymi nie mogłem przez długi czas dojść do porozumienia i działały przez góra miesiąc po czym wysiadały...).
Posiadanie Rust`a naprawdę ma swoje zalety- na parkingu nikt obok nie zaparkuje, na drodze się nikt nie wypycha, myć prawie nie potrzeba, a z radiowozu Policjanci śmiali się z daleka (od momentu zardzewienia nie miałem żadnej kontroli:)
Tak mi się Nim dobrze jeździło, że w końcu stwierdziłem, że nie dam Mu umrzeć i po roku rdzewienia wylałem na Niego tonę Brunox`a Epoxy, cały wóz potraktowałem moim ulubionym `czarnym matem do felg`, zmieniłem formacje z California Highway Patrol na Lincoln S.W.A.T. otrzymując z pseudo Rust`a pseudo Rat`a:

Kliknij żeby powiększyć
SWAT
Kliknij żeby powiększyć
Czarny charakter...
Kliknij żeby powiększyć
Czarny tył
Kliknij żeby powiększyć
Parę łatek:)
Kliknij żeby powiększyć
Orginalne logo jednostek specjalnych z Lincoln:)


Plan był taki-jeżdżę ile się da w takim stanie jakim jest i zbieram na nową budę (to, że doczesne nadwozie Bestii się kończy wiedziałem). Zima musiałem jednak kupić drugi wóz- Daewoo Espero, bo Zuzka zrzędziła nieco, że Bestia jest brzydki i się psuje(chociaż de facto mocno z tym zwolnił...), a oprócz tego potrzebowałem czegoś większego w związku z powiększającą się rodziną:)
Przez długi czas jeździłem jeszcze Bestią pomimo posiadania Espero-po prostu Go lubiłem dużo bardziej niż nowy nabytek, ale koniec końców po narodzinach Cezarego przesiadłem się do wiśniowego koreańczyka, a mój faworyt poszedł nieco w odstawkę na drugi plan. Jeździł nim mój ojciec, który w tamtym momencie nie posiadał samochodu, a ja zabierałem Go kiedy Espero się psuło. Niestety w nie moich rękach kondycja Bestii mocno podupadła (maska otworzyła się w czasie jazdy, bo zamknięta nie była, części szkoda było wymieniać itd, itp.), a gwoździem do Jego trumny stała się kolizja w dniu pierwszych urodzin Czarka. Tata zaparkował Nim w tyle Hondy Civic jadąc na urodziny wnuczka, złamał kielich, pogiął maskę, przedni pas, zniszczył chłodnicę, zderzak, błotniki - ogólnie standard przy najechaniu na inny pojazd...
Połatałem mój samochodzik jeszcze raz, żeby dojechać na Jego ostatnie OZU (w okolicach Kielc/Sandomierza-nie pamiętam dokładnej nazwy miejscowości, bo standardowo byłem tam jeden dzień), ale kiedy skończył mu się przegląd odstawiłem Go z zamiarem znalezienia drugiej budy.
Kiedy finanse nie pozwoliły mi na szybkie znalezienie nowego `ciała` dla Bestii podjąłem trudną dla mnie decyzję o wysłaniu Jego zewnętrznej powłoki na złom...:(
Po prawie sześciu latach wspólnej męki (kawał z niego drania było, nie ma co się oszukiwać...), prawie 20 tys. złotych włożonych w naprawy (wymieniłem lub poprawiłem każdy, dosłownie każdy Jego element), poświęconym czasie, pocie, łzach i krwi, w ostatnim akcie desperacji wyciągnąłem z Niego WSZYSTKIE możliwe do odzyskania części i to co zostało:

Kliknij żeby powiększyć
Miał mieć u mnie dożywocie...
Kliknij żeby powiększyć
...no i miał...:(


...pojechało na przetopienie...
Teraz mam samochód z Ikei - do samodzielnego montażu - przydałby się tylko dawca karoserii, żeby odbudować Bestię... Chciałbym wrócić do MKI, nawet gdybym miał przebudować MKII, co znowu nie jest takie trudne i kiedy tylko znajdą się fundusze białe MKI znowu będzie siać postrach na światłach:)
Bestia tymczasowo jest w śpiączce... Oby nie wiecznej...

To tyle... Historia moja i Bestii... C.D.N.


  Na skróty - mapa serwisuKlubowiczów: 3313 
Wszystkie prawa zastrzeżone (c) 2004-2012 Uno Klub Polska.
Zabrania się kopiowania materiałów z tej strony bez pisemnej zgody Redakcji fiatuno.pl.
Design i wykonanie - Messer